Rozdział 1 „Niezwykły prezent”

-Mamo! – przerażony krzyk Akiry odbił się echem w ścianach jednego z domostw niewielkiej osady o nazwie Eldakar. Matka natychmiast znalazła się przy dziecku.

– Już dobrze, kochanie – delikatnie przemawiała do zapłakanej córki, tuląc ją w ramionach – to tylko zły sen.

-Tam było tak ciemno – łkając tłumaczyła się dziewczyna – wszędzie tylko śmierć i ogień. Chciałam biec, ale nie miałam dokąd uciekać. Jej śliczną twarz okalały kruczoczarne włosy, a w błękitnych oczach lśniły łzy. Widać było, że z trudem łapała oddech.

-Już w porządku – Serlena pocieszała dziecko. Ostatnio robiła to coraz częściej, a powodem zawsze były koszmary – nic ci nie grozi skarbie. To wszystko tylko ci się przyśniło – dodała łagodnie. Wygodniej ułożyła się na posłaniu córki i okryła ją kołdrą. Akira nadal przestraszona spojrzała na matkę.

-Czy… on po mnie przyjdzie? – spytała cicho.

– Kto? – kobieta zdawała się być szczerze zaskoczona.

-Mężczyzna ze snu.

Serlena uważnie przyjrzała się córce. Chyba bardziej nie mogła już się martwić. Westchnęła głośno.

-Posłuchaj, Aki – zaczęła, ujmując dłoń nastolatki – koszmary mają to do siebie, że są przerażające. Ale to jednak tylko sny, które nie posiadają żadnej władzy nad rzeczywistością. Zastanowiła się przez chwilę.

– Mam pomysł! – uśmiech rozświetlił przemęczoną twarz kobiety – pamiętasz twoją ulubioną piosenkę, którą śpiewałam ci niegdyś do snu? Dziewczyna skinęła głową. Gdy była mała uwielbiała tą kołysankę. Serlena mrugnęła porozumiewawczo do nastolatki.

– Może nie masz już pięciu lat – zaczęła – ale myślę, że moc takich pieśni jest ponadczasowa. Akira rozbawiona parsknęła śmiechem. Matka zawsze wiedziała, jak poprawić jej humor. Ostatnio ratowała ja niemal każdej nocy. Położyła głowę na miękkiej poduszce i zamknęła oczy słysząc piękną melodię nuconą przez kobietę.

Śpij, słodko śnij.

Niech Anioły ześlą błogi sen.

I usłysz w nim melodyjny, cichy śpiew.

Blask gwiazdki tej niech oświetli nocy mrok.

A ty już śpij, nim usłyszysz pierwszy świtu krok.

Czar dawnej kołysanki musiał zadziałać, gdyż dziewczyna po niedługiej chwili zapadła w spokojny sen.

***

-Aki! Gdzie jesteś? – głos Kalla odbijał się echem wśród grupy leśnych skał. Było to ulubione miejsce trójki nastolatków z osady Eldakar. Mała polanka otoczona głazami, po których pięły się zielone pnącza bujnej roślinności, stanowiła wspaniały plac schadzek. Z najwyższego skalnego urwiska spływał niewielki wodospad, który niżej zamieniał się w strumyk. Ten zaś przecinał środek polany, by potem zaginąć gdzieś pomiędzy drzewami lasu.

Niespełna dwunastoletnia Akira z coraz większym rozbawieniem patrzyła ze swej kryjówki na przyjaciela. Już miała wybuchnąć głośnym śmiechem, gdy nagle coś chwyciło ją za ramię. Wystraszona podskoczyła, odwracając się twarzą do napastnika.

-Eryk! – warknęła patrząc na brata. Znów popsuł jej zabawę.

– Czyżbym cię wystraszył boi dudku? – spytał, pokładając się ze śmiechu. Jakby faktycznie było z czego się śmiać.

-Nie jestem boi dudkiem – odpowiedziała, szczerze rozgniewana. Kall podszedł do nich i w niemym geście pokazywał Erykowi by ten nie kontynuował przekomarzań.

-Boi dudek, boi dudek! – chłopak nie dawał za wygraną – zawsze masz stracha, bekso. Broda nastolatki powoli zaczęła drgać.

-Nieprawda- krzyknęła ze łzami w oczach.

-Tak? – Eryk wziął się pod boki – To może opowiem ci jakoś ciekawą historię? Na przykład o smoku ludojadzie? Jego rozbawienie sięgało zenitu. Uwielbiał drażnić się z siostrą.

-Nie kłóćcie się – przerwał im szybko Kall, kładąc dłoń na ramieniu przyjaciela. Nie zdążył jednak załagodzić sytuacji, bo w tym samym momencie Akira wybuchła płaczem i pobiegła w stronę osady, pozostawiając za sobą chłopców. Przez moment obaj patrzyli w osłupieniu, jak znika pomiędzy wysokimi krzewami, broniącymi wejścia na polanę.

-Znów ją wystraszyłeś – stwierdził ponuro Kall. Eryk wzruszył ramionami.

– Ona boi się wszystkiego – dodał nic sobie nie robiąc z komentarza przyjaciela – zaczynając od starych opowieści, a na małym robaku kończąc. Kall pokręcił z powątpiewaniem głową.

– Przesadzasz – oznajmił sucho – Dobrze wiesz, że ostatnio nie jest sobą. Poza tym niektóre z legend są naprawdę przerażające – uparcie przekonywał kolegę – a ty karmisz ją nimi odkąd skończyła pięć lat. Młodzieniec prychnął. Nachylił się i podniósł niewielki kamyk, wyrzucając go przed siebie daleko w las. Przez moment wahanie odbiło się na jego twarzy.

– To było dawno temu – odparł w końcu. Kall westchnął zrezygnowany. Koledze ciężko było przemówić do rozsądku. Gdy już się na coś uparł, walił prosto z mostu, nie patrząc na konsekwencje. W szczególności jeśli chodziło o jego siostrę.  

– Nie zmienia to faktu, że pewnie nadal dręczą ją koszmary – fuknął zdegustowany.

– Przestań bronić tę beksę! – Eryk spojrzał rozgniewany na przyjaciela. W tym samym momencie usłyszeli grzmot. Na niebie pojawiły się chmury zwiastujące deszcz.

– Dawno nie padało – korzystając z okazji Kall zmienił temat. Kłótnia to była ostatnia rzecz, na którą miał teraz ochotę – wracajmy, pewnie na nas czekają. Jego rozmówca przytaknął tylko skinieniem głowy i obaj ruszyli z powrotem do wioski.

***

Akira biegła ile sił w nogach. Deszcz, który złapał ją w drodze powrotnej do domu zmył ślady łez z jej policzków. Była wkurzona, że znów pozwoliła sprowokować się Erykowi. I jak zwykle wyszła na totalną beksę, a przecież nie należała do tego typu osób. Jednak ostatni koszmar wybił ją z równowagi. Poczuła dreszcz płynący wzdłuż kręgosłupa na wspomnienie mężczyzny, a raczej bestii, która nawiedzała ją w snach. Minęła kilka budynków od północnej strony wioski i ujrzała niewielką aczkolwiek zadbaną chatę z bocznym, bujnie okraszonym kwieciem ogródkiem. Dom – miejsce, które kochała najbardziej na świecie. Może nie był to pałac, o jakim marzyły nastolatki w jej wieku, ale Akira nigdy nie narzekała, na warunki w jakich przyszło jej żyć. Wręcz przeciwnie – była zadowolona, że daleko jej do zadufanej w sobie panienki z wielkiego miasta, która nie umiała zawiązać rzemyka przy bucie. Ona sama chwytała życie pełnymi garściami i nie uciekała od ciężkiej pracy. Rozmyślając, zdyszana wbiegła do kuchni.

– No, wreszcie – Serlena odwróciła się w stronę wchodzącej córki.

-Och! – przebiegła wzrokiem po przemoczonej do suchej nitki postaci – jak ty wyglądasz? Przebierz się, osusz włosy i chodź na obiad. Dziewczyna pobiegła wykonać polecenie. W drzwiach zderzyła się z ojcem.

-Ops – Daren pochwycił córkę i okręcił ją wkoło, wywołując salwy śmiechu u nastolatki – a gdzież to mój kwiatuszek się włóczył, że tak zmókł? – zapytał.

– Byliśmy z Erykiem i Kallem na naszej polanie – odpowiedziała, stając z powrotem na nogach. Tylko tacie pozwalała jeszcze nazywać się kwiatuszkiem.

-Zaprosiłaś już wszystkich na swoje jutrzejsze przyjęcie urodzinowe? – Daren mrugnął porozumiewawczo do córki.

– Tak, tato – uśmiech nie schodził z jej twarzy. Długo czekała na ten moment. Urodziny były jednym z nielicznych dni w roku kiedy to zamiast obowiązków i nauki mogła cały czas poświęcić na same przyjemności. Mieszkanie w osadzie pośrodku jednego z większych lasów nieopodal Wzgórz Królewskich nie należało do najłatwiejszych. Dojście do głównego traktu prowadzącego w kierunku małego miasteczka o nazwie Tern zajmowało prawie godzinę. Stamtąd dwie godziny marszu w dół zbocza i dopiero docierało się na miejsce. Akira wraz z matką bywały tam w zależności od potrzeb. Ostatnio dwa dni temu wróciły z całym naręczem pakunków w związku z nadchodzącymi urodzinami dziewczyny.

– Daren, Aki, obiad na stole – usłyszeli dochodzący z kuchni głos.

– Biegnij się przebrać – mężczyzna pospieszył córkę, wskazując kuchenne drzwi. Jego mina mówiła jasno: „nie zadzieraj z mamą”. Dziewczyna uśmiechnęła się ze zrozumieniem. Co do tego – nie potrzebowała ostrzeżenia. Po chwili wszyscy troje usiedli do wspólnego posiłku. Dziś serwowano mięso indycze z dużym bukietem warzyw. Już sam zapach gorącej strawy zachęcał do skosztowania.

– A gdzie znowu podziewa się Eryk? – spytała Serlena, podnosząc do ust widelec. Nikt nie zdążył odpowiedzieć, bo w tym samym momencie w progu pojawił się przemoczony chłopak.

– O wilku mowa – Daren wymownie spojrzał na syna – Doprowadź się do porządku i chodź na obiad. Eryk rzucił Akirze rozbawione spojrzenie i pobiegł do swojego pokoju. Po chwili wrócił, a jego jasne, wilgotne włosy wyglądały jakby spotkał po drodze tornado. Sucha koszula pospiesznie narzucona na ramiona prawdopodobnie leżała od dłuższego czasu zmięta w kącie.

– Smacznego – Serlena podsunęła synowi talerz z jedzeniem, wzdychając przy tym teatralnie. On tylko wyszczerzył zęby w uśmiechu i po chwili cała rodzina przy pogodnej rozmowie spożywała posiłek.

***

Nadszedł dzień urodzin. Akira kończyła dziś trzynaście lat. Cały dom wypełniony był gwarem, śmiechem nastolatków i rozmową dorosłych. Pyszne, okrągłe ciasto o smaku truskawek i jeżyn było jednocześnie urodzinowym tortem. Dziewczyna dostała prezenty od rodziny i przyjaciół. Ojciec podarował jej pięknie wykonany łuk, o którym zawsze marzyła, a matka starannie uszytą torbę z wieloma kieszeniami i o dziwo dodatkową przegródką przeznaczoną na strzały. Eryk natomiast wręczył siostrze ogromny bukiet polnych kwiatów, co ogromnie ją zdziwiło, a zarazem ucieszyło. Bardzo podobał jej się również podarunek Kalla. Na dnie małego zawiniątka spoczywała prześliczna, srebrna broszka w kształcie motyla. Jego skrzydła mieniły się kolorami i wzorami jakich mogłoby pozazdrościć żywe stworzenie. Akira przesuwała palcem po gładkiej powierzchni podziwiając zdobienia. Cieszyła się, że ma takiego przyjaciela jak Kall. Co prawda na początku nie znali się za dobrze, ponieważ chłopak spędzał więcej czasu z jej bratem, z racji wspólnego wieku oraz zainteresowań. Ona – po pierwsze dziewczyna, do tego sporo młodsza i po drugie – co ważniejsze, wiecznie sprzeczająca się ze swoim bratem. Dopiero kilka lat temu udało jej się złapać wspólny język z Erykiem i łaskawie doznać zaszczytu towarzyszenia im w wielu wspólnych wyprawach. Jeżeli włóczenie się po lesie, idiotyczne walki na pobliskim placu, służącym za boisko i wycieczki do Tern po niektóre produkty spożywcze czy lekarstwa można było nazwać prawdziwą wyprawą. Jednakże ten wspólnie spędzany czas wystarczył, by cała trójka stała się nierozłączna. Oczywiście Eryk nigdy by nie przyznał, że zależy mu na siostrze. Wieczne przekomarzania i żarty miały zapewne zatuszować fakt, że mimo wszystko ceni sobie jej towarzystwo. Kall natomiast stanowił zupełne przeciwieństwo jej brata, nie tylko z wyglądu, ale również zachowania. Zawsze opanowany i spokojny, starał się łagodzić sytuacje pomiędzy nią a Erykiem, a wszystkie jej dziecięce wybryki traktował z przymrużeniem oka. Wiedziała, że może na niego liczyć w każdej sytuacji, podobnie zresztą jak na brata.

Kall mieszkał w drugim końcu wioski wraz z matką i dwiema młodszymi siostrami. Jego ojciec zginął gdy syn miał zaledwie dziesięć lat i od tamtej pory chłopak przejął większość obowiązków dorosłego mężczyzny. Być może dlatego niejednokrotnie Eryk dał po sobie poznać, że przyjaciel stanowi dla niego autorytet. Wspólnie pomagali sobie przy wielu ciężkich pracach będąc w ten sposób powodem do dumy wśród członków obu rodzin. Mimo to Akira nie czuła się w najmniejszym stopniu odsunięta na drugi plan. Wręcz przeciwnie. Rodzice z zapałem wspierali ją w zdobywaniu nowych umiejętności, a trzeba było przyznać, że interesowała się wszystkim co wpadło jej w ręce. Czytanie, malowanie, strzelanie z łuku, jazda konna, pływanie, wspinanie się, a nawet rzucanie sztyletami do celu znajdowały się w kręgu zainteresowań młodziutkiej kobiety. Dzielnie dotrzymywała kroku obu chłopcom, a swoim sprytem i pomysłowością potrafiła im niejednokrotnie zaimponować. Jedyną jej słabością były… sny. Akira często miewała koszmary, które napawały ją obrzydzeniem i strachem. A w połączeniu z ulubionymi przez jej brata opowieściami o wojnach, okrutnych zbrodniach czy krwiożerczych bestiach sprawiały, że zazwyczaj wpadała w panikę i wybuchała płaczem. To jednak nie zmieniało faktu, że cała trójka dzieciaków była sobie bardzo bliska. Co prawda Akira miała też wiele koleżanek, ale zajęcia typowo damskie szybko jej się nudziły, więc większość czasu spędzała w towarzystwie Eryka i Kalla. Poza tym przyjaciółki bezustannie zachwycały się jej, jak to określały – „nieziemską” urodą – co drażniło ją dobitnie, bo sama nigdy nie zwracała uwagi na to jak wygląda. Patrząc na siebie w lustrze widziała zwykłą nastolatkę z długimi prawie do pasa, kruczo czarnymi włosami, które zwykle zaplatała w warkocz, nieco zadartym, niewielkim nosem, małymi ustami i jak na jej gust – zbyt dużymi i zbyt niebieskimi – oczami. Rozmyślając przypinała właśnie broszkę do nowej torby, gdy ktoś zapukał do drzwi. W progu pojawili się rodzice.

– Aki, mamy dla ciebie coś jeszcze – rzekł ojciec sadowiąc się obok córki. Serlena usiadła z drugiej strony posłania, pokazując dziewczynie starą kopertę i niewielkie pudełeczko.

– To prezent od twojego dziadka – oznajmiła – prosił byś dostała go w swoje trzynaste urodziny, więc oboje z tatą chcemy ci go przekazać. Dzisiejszy dzień opiewał w tyle niespodzianek, że zapewne jeszcze jedna nie zaszkodzi – dokończyła mrugając do córki. Solenizantka spojrzała na podarunki, które trzymała jej mama. Była szczerze zaskoczona nowym prezentem.

– Nie pytaj – jakby odgadując jej myśli, zaczął mówić Daren- nie wiemy, co jest w środku. Dziewczyna uśmiechnęła się zaciekawiona, przyjmując upominek wraz z kopertą.

– No, moja panno – mężczyzna czule ucałował córkę – myślę, że jutro na spokojnie obejrzysz zawartość, a teraz pora już spać. Serlena przytuliła dziewczynę i oboje wstali do wyjścia.

– Mamo, tato – głos Akiry zatrzymał ich w progu – chciałam podziękować wam za cały dzisiejszy dzień. To były wspaniałe urodziny – patrzyła radośnie na rodziców – bardzo was kocham. Oboje jak zawsze odpowiedzieli uśmiechem, zaglądając sobie w oczy. Ich miłość była widoczna na każdym kroku. Nastolatka po raz kolejny stwierdziła, że ma najwspanialszych rodziców na świecie.

– My ciebie też, skarbie – odparła wzruszona Serlena i wraz z mężem opuściła pokój córki.

Akira spojrzała na niewielkie pudełko trzymane w dłoniach, do którego załączona była wyblakła już koperta. Nie pamiętała dziadka, toteż nie wiedziała czego może się spodziewać po otrzymanym prezencie. Jednakże z niewiadomych powodów odniosła dziwne wrażenie, że zawartość tego podarunku na zawsze odmieni jej życie. Nie wiedziała tylko czy na lepsze czy gorsze. Może właśnie dlatego odłożyła zawiniątko na szafkę przy łóżku decydując, że zmierzy się z nim jutro. Zgasiła knot lampy i wygodnie ułożyła się na posłaniu, czekając aż nadejdzie sen.

Reklamy

One thought on “Rozdział 1 „Niezwykły prezent”

  1. Merenwen pisze:

    Już pierwszy rozdział mnie zaciekawił 😉 Eryk był na prawdę podły :/ Nurtuje mnie pytanie co znajduje się w tej kopercie 🙂 przełączam i się dowiem 🙂 Dziękuję u mnie za komentarz 😉 Ja skończyłam pisać rozdział na naszego, więc teraz go doszlifujemy i już niebawem ukaże się na blogu 😉 Zapraszam serdecznie;) /M.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s