Prolog

Błyskawica z ogromną siłą przeszyła nocne niebo, uderzając w ziemię. Za nią podążyła kolejna. Pod czarnym sklepieniem wrzała przeraźliwa walka. Każde uderzenie pioruna oświetlało toczącą się rzeź. W powietrzu czuć było odór rozkładających się ciał. Strumień ciemnej energii uderzył w walczącego, rozdzierając go przy tym na pół. Z nieba lał się deszcz śmiertelnych strzał, pochłaniając kolejne, przerażone ofiary. Całe to wydarzenie przypominało starcie ziemi z podniebnym sklepieniem. Wiele ras świata zebrało się w tym czasie na polach Taherun – jedynym zakątku, na którym zamiast pustki królowała wojna. Nie istniały już małe osady, liczne wioski, tętniące życiem miasta, ogromne państwa czy wspaniałe krainy. Dowódcy licznych nacji spotkali się na ziemiach Taherun w walce, która nie mogła przynieść nic prócz całkowitego zniszczenia.

Żołnierz gwardii elfickiej, złocistą strzałą przeszył gardło biegnącego w jego stronę krasnoluda. Zaraz potem jego głowa oderwana od reszty tułowia spoczywała pod nogami rządnego krwi ogra. Tu i ówdzie leżały zwęglone szczątki ludzkie. W górze stado gryfów próbowało sił w starciu z niespotykanym ognistym smokiem. Po chwili to, co zostało z ich ciał dołączyło do reszty poległych. Nawet bogowie, którzy zawsze starali się zapanować nad chaosem, stali się jego cząstką.

Pola Taherun niegdyś obsypane bujną roślinnością, gościły teraz w swych obszernych ramionach ciała ofiar, toczącej się beznadziejnej wojny. Wkrótce, w miejscu bitwy pozostało niewielu przedstawicieli poszczególnych ras biorących w niej swój udział. Jednak zbrojna konfrontacja trwała nadal. Pałający nienawiścią żołnierze w ferworze walki starali się nie dostrzegać okrucieństwa z jakim niespotykany, ognisty smok rozprawiał się z wybranymi przez siebie ofiarami. Jeden z mężczyzn niemal trafił go w serce złocistą, pięknie rzeźbioną strzałą o niesamowicie przejrzystym, kryształowym grocie. Niestety spotkała go za to sroga kara. Smród jego palonego ciała długo unosił się w powietrzu, podobnie jak płacz kobiety, która rzuciła się biedakowi na ratunek.

Ludzie, elfy i leśnie skrzaty, krasnoludy, minotaury i gobliny oraz wiele innych uczestników bitwy z trwogą przyglądało się jak okrutny smok przybiera postać zbliżoną do ludzkiej, po czym z grymasem zadowolenia na twarzy przeszywa serce zrozpaczonej kobiety mieczem, który w niewiadomy sposób znalazł się w jego dłoni. Szaleńczy śmiech potwora obudził wśród wojowników uczucia, o jakich dawno już zapomnieli. Czując na sobie przerażone spojrzenia, okrutny zwycięzca zdawał się wręcz karmić strachem swoich widzów. Znacząco wyróżniał się z tłumu, nie tylko wyglądem, ale i siłą niespotykaną nawet w świecie magii. Patrząc w jego oczy, można było dostrzec jedynie złowieszczy mrok.

W tym samym momencie na horyzoncie pojawiło się drobne światło. Z każdą sekundą rosło w siłę. Wojownicy zdezorientowani wpatrywali się w zbliżające, niecodzienne zjawisko. Nawet „smoczy” mężczyzna spoglądał, ciekawy z czym przyjdzie mu się spotkać. Pędzący z wyjątkową prędkością, oślepiający blask uderzył we wszystkich swą intensywną energią, powalając ich na zbrukaną krwią ziemię. Z ogarniającej jasności wynurzyła się młoda kobieta. Jej niesamowita uroda przywodziła na myśl boginie, których nikt nie widział, a jedynie śpiewano o nich w pieśniach. Drobna postura zupełnie nie pasowała do mocy, którą musiała posiadać niezwykła niewiasta. Czarne jak noc włosy okalały jej twarz, a srebrzysta suknia, swym delikatnym materiałem obejmowała ciało.

Żołnierze zapominając, że znajdują się wśród wrogów, przerywali walkę, by bliżej przyjrzeć się nowo przybyłej. Nawet bezwzględny tyran pojedynkujący się uprzednio pod postacią smoka zdawał się być wysoce zaintrygowany. Dłuższą chwilę mierzył się z kobietą wzrokiem, wymieniając myśli. Wtem po okrutnej twarzy nikczemnika przebiegł wyraz najwyższego zdumienia. Niewiasta jednak nie czekała długo, by rozpocząć walkę. Obserwując jej siłę, można było wysnuć tylko jeden wniosek – wynik tego starcia był z góry przesądzony.

Pojedynek trwał krótko. Wszystkie żywioły Ziemi, na jedno skinienie kobiety, szalały wokół okrutnika zamykając go w przedziwnej pieczarze, stworzonej ich mocą. Wieńcząc swoje dzieło, niewiasta podniosła z ziemi garść kamieni, które do złudzenia przypominały drobne kryształy, by z pomocą jednego z nich przypieczętować zamknięcie dziwnego więzienia. Wściekły mężczyzna szarpał się wykrzykując groźby, na które zwyciężczyni była całkowicie głucha. Po chwili, wśród złowieszczego ryku, pieczara zniknęła w ciemnej, ziemskiej otchłani.

Niczym nie zmącona cisza, ogarnęła uginające się pod ciężarem ofiar pola Taherun. Kobieta powoli zwróciła się w stronę pozostałych przy życiu wojowników.

-Głupcy!- rzekła przeszywającym głosem, który niósł się falami, docierając do wszystkich uszu – Coście uczynili? Czyż nie widzicie, że stąpacie po ciałach swych braci? Gniewnym wzrokiem błądziła po zwróconych w jej stronę, zatrwożonych twarzach. Wicher, który się zerwał, ugodził we wszystkich swym zimnym podmuchem, obejmując ramionami pole bitwy.

-Rozejrzyjcie się! – wiatr pieścił skórę niewiasty, unosząc ją wysoko ponad ziemię. Suknia powiewała delikatnie, niewzruszona jego szaleńczymi podmuchami – Zrujnowaliście świat, budowany wspólnymi siłami. Ujrzyjcie własne dzieło! Kobieta wyciągnęła przed siebie dłonie. Między palcami uformowała niewielką kulę światła, która wyrzucona w górę, uderzyła we wszystkich oślepiającym blaskiem. Nagle noc przeszła w dzień, ukazując krwawe konsekwencje niepotrzebnego konfliktu. Zdezorientowani słuchacze rozglądali się wokół, a każdy kolejny obraz zapadał na wieki w ich pamięć.

Wojna Chaosu – jak nazwali ją później mędrcy – przyniosła ogromne straty. Odbudowa zniszczonych przez strumień nienawiści krain zajęła wiele dekad. Nikt nie potrafił znaleźć odpowiedzi na pytanie od czego to wszystko się zaczęło. Jakże okrutne uczucie musiało zakiełkować w sercu żywych istot, by doprowadzić do takiego spustoszenia wśród żyjących w harmonii ziemskich ras. I co najważniejsze czy padając niegdyś na podatny grunt będzie w stanie ponownie wydać straszny plon, zagrażając równowadze życia?

Jak często powiadają uczeni, wiele starych przepowiedni twierdzi, że gdy na ziemię zstąpi Mrok, odrodzi się istota obdarzona niezwykłą mocą, by nadać kres okrutnym rządom zła i nienawiści. Mówić o niej będą – Otulona Przez Światło.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s