Rozdział 6 „Decyzja”

Akira miała dziwny sen. Znajdowała się w niewielkim pomieszczeniu. Przy przeciwległej ścianie stała malownicza ława, na której poukładane były dziecięce książki. Róg pokoju zajmowała kanapa z niezliczoną ilością lalek i innych zabawek. Wpół otwarte okno umieszczone na lewej ścianie, przesłonięte było delikatną fieraną. Pięknie namalowany gwiazdozbiór tworzył bajeczny sufit. Można było się domyślić, że pokój należał do dziecka. Wszystko to wydało się dziewczynie dziwnie znajome. Pośrodku izby stała ślicznie rzeźbiona kolebka, wyłożona miękkim pokryciem. Siedziała przy niej kobieta. Zwrócona tyłem do Akiry, trzymała w swych ramionach dziecię. Nuciła mu dobrze znaną dziewczynie kołysankę. Zaciekawiona nastolatka podeszła bliżej i dostrzegła, że dziecko w swej malutkiej dłoni ściska niewielki medalion. Identyczny jak jej własny. Momentalnie amulet wybuchł jaskrawym światłem, oblewając nim pokój. Akira zaskoczona przymrużyła oczy. Ostatnim co zobaczyła była twarz odwróconej w jej stronę kobiety, w rysach której rozpoznała swą ukochaną matkę.

Akira powoli uniosła powieki. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Znajdowała się z powrotem w swym akademickim pokoju. Obok łóżka siedziała skulona Seli, której twarz rozjaśnił uśmiech, gdy zobaczyła, że koleżanka odzyskała przytomność.

-Obudziła się!- wrzasnęła podniecona prostując plecy. Po chwili do pokoju wbiegł Xan, a tuż za nim nauczyciel od eliksirów. Akira złapała się za głowę, która nagle mocno ją rozbolała.

– Jak się czujesz?- spytał zaniepokojony chłopak, podchodząc z drugiej strony posłania. Nastolatka uniosła brwi.

-Czułabym się lepiej gdybyście tak nie krzyczeli- odparła. Była przekonana, że to dopiero początek radosnych pisków jej przyjaciółki i pouczających wywodów niesfornego elfa. Niepewnie spojrzała na Seli.

-Będzie zdrowa- stwierdziła śmiejąc się rudowłosa, po czym rzuciła się w ramiona zaskoczonej koleżanki.

***

Następnego dnia Akira czuła się na tyle dobrze, by wstać z łóżka. Nie zdążyła jeszcze dobrze obgadać całej sytuacji z przyjaciółmi, gdyż od razu została wezwana do dyrektora. Długi korytarz wyłożony drewnianą boazerią skręcał w prawo i prowadził schodami w górę. Były to jedyne schody na sam szczyt wysokiego budynku Akademii, gdzie znajdował się jego gabinet. Akira odwiedziła to miejsce tylko dwa razy. Pierwszy kiedy przyprowadzono ją na rozmowę kwalifikacyjną, pozwalającą wstąpić do grona młodych adeptów. Drugi, gdy przypadkowo za pomocą paru pstryknięć palcem wytłukła połowę szyb w szkolnej stołówce. O dziwo zamiast kary została przeniesiona klasę wyżej. Podobno ten osobliwy traf uważany był za nie lada wyczyn, ponieważ magiczne sztuczki tego typu były domeną starszych adeptów. Na nieszczęście trafiła do grupy, której przewodniczył Xan. On również wykazywał się niezwykłymi zdolnościami i lubował w utrudnianiu jej życia.

Po kilkuminutowej wycieczce stanęła przed drzwiami gabinetu. Ot tak ,dla reguły zapukała trzy razy i weszła do środka. Jak poprzednio, duże pomieszczenie zawalone było niezliczoną ilością świadectw oraz grafików, które zapewne wyznaczały godziny zajęć poszczególnych nauczycieli. Przy przeciwległej ścianie, przodem do wejścia stało mosiężne biurko, na którym spoczywało mnóstwo notatek i innych papierów. Za nim siedział dyrektor. W przeciwieństwie do ogólnie utartego wyglądu nie miał długich, siwych włosów i brody sięgającej kolan. Wyglądał na około czterdzieści pięć lat. Jasne brązowe włosy gdzieniegdzie przeplatały się z siwymi kosmykami, a dwa podbródki zapewne były wynikiem skłonności do tłustego jadła. Małe, ciemne oczy właśnie lustrowały nowo przybyłą.

-Usiądź Aki- wskazał na krzesło stojące przy biurku. Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie. Nie wiedziała czego ma się spodziewać, choć przecież nie zrobiła nic złego. Wręcz przeciwnie. Drugi raz uratowała życie swojej przyjaciółki. To, że był to czysty przypadek, nie miało tu nic do rzeczy.

– Domyślasz się zapewne z jakiego powodu cię wezwałem?- spytał mężczyzna, nie odrywając od niej wzroku.

-Miałam nadzieję, że zostanę zwolniona z tygodniowego dyżuru w kuchni, ale po pana minie wnioskuję, że chyba się pomyliłam – uśmiechnęła się, próbując ukryć zdenerwowanie, które nagle ją dopadło.

Dyrektor wstał i zaczął przechadzać się po pokoju. Nie wyglądał jakby go rozbawiła. Wydawało jej się, że poprzednim razem miał większe poczucie humoru. Ale najwidoczniej pamięć płatała jej figle, bo w tej chwili przełożony był – delikatnie rzecz ujmując – nieco zestresowany.

-Wydarzenia sprzed dwóch dni dały mi do myślenia – zaczął ignorując jej odpowiedź –Nie chcę żebyś opatrznie mnie zrozumiała albo co gorsza pomyślała, że nie doceniam tego co zrobiłaś. Wydaje mi się jednak, że nasza szkoła nie potrafi ci już nic więcej zaoferować. Odwrócił się w stronę uczennicy. Nastała chwila ciszy, przerywana jedynie chrapliwym oddechem dyrektora.

-Nie rozumiem- wymamrotała zdezorientowana, gdy już odzyskała głos. Naprawdę nie wiedziała co miał na myśli.

– Uważam… – mężczyzna zawahał się przez moment – że powinnaś opuścić Akademię.

Akira poczuła się jakby dostała obuchem w głowę. Opuścić? Chyba się przesłyszała. Jednak mina przełożonego na to nie wskazywała. Dreszcz przeszedł jej po plecach, a nogi miała jak z waty. Gdyby w tej chwili nie siedziała na krześle, z pewnością padła by jak długa spotykając się z podłogą. Spodziewała się wszystkiego – pochwały, gratulacji, ale nie tego, co usłyszała. Do głowy przyszła jej tylko jedna myśl.

– Dlaczego? –wymamrotała bardziej do siebie niż do rozmówcy. Dyrektor odchrząknął, jakby nagle pożałował tego co powiedział, jednak w jego następnych słowach nie było nic, co ratowałoby jej sytuację.

– Jesteś już na ostatnim roku – zaczął ostrożnie – niedługo odbędzie się nowy nabór uczniów, a szkoła jest mocno przepełniona. Brakuje nam miejsc dla osób, które dopiero chciałby rozpocząć swoją przygodę z magią – mówił to, jakby nauczył się kwestii na pamięć – twoje umiejętności wykraczają już poza zakres wiedzy, jaki możemy ci zaoferować. Przerwał, spoglądając na zagubioną dziewczynę.

Akira w życiu nie słyszała głupszej wymówki. Owszem, zdawała sobie sprawę, że to jej ostatni rok nauki, ale był dopiero środek semestru i wielu uczniów pod koniec przyszłej zimy miało opuścić mury Akademii, ustępując miejsca przyszłym studentom. Nie zastanawiała się jeszcze, co ze sobą zrobi, gdy ukończy szkołę, a tu nagle okazuje się, że może nawet nie mieć czasu na myślenie o przyszłości.

– Jest wielu uczniów, którzy szczycą się lepszymi osiągnięciami niż ja. Może oni zechcieli by wrócić wcześniej do swoich rodzin – zaczęła się bronić, zdając sobie boleśnie sprawę, że za chwilę, może znowu zostać bez dachu nad głową. Poczuła, że robi jej się słabo. W tej chwili zrobiłaby wszystko, żeby zmienił zdanie. Wszystko, oprócz jednego. Nie cofnęłaby czasu, bo wtedy Seli wyglądałaby jak robak zdeptany przed trolla.

Dyrektor chodził wtem i z powrotem, coraz szybciej przebierając swoimi krótkimi nóżkami. Wyglądał jakby sam nie był pewny tego co robi. W końcu odezwał się zduszonym głosem.

– Posłuchaj Aki – oparł się rękami o biurko, by ukryć ich drżenie – trzy lata temu, przyjąłem cię do Akademii z otwartymi ramionami i wiem, że podjąłem wtedy dobrą decyzję. Usiadł na fotelu nie odrywając rąk od blatu – Tym razem, uważam podobnie. Pora byś wyruszyła dalej, szukać swojej drogi. Jestem święcie przekonany, że znakomicie sobie poradzisz. Myślę, że po ostatnim wydarzeniu, twoje umiejętności rozwiną się w błyskawicznym tempie.

Patrzył na nią jakby chciał usłyszeć coś na potwierdzenie swoich słów. Po ostatnim wydarzeniu? Czyli po tym jak uratowała życie swojej najlepszej przyjaciółki? Co za bzdury. Akira zdała sobie nagle sprawę, że decyzja została już podjęta i pewnie nie warto się o nią spierać. Co za paradoks – myślała zdegustowana. Dostała szansę posiadania namiastki domu za to, że ocaliła czyjeś życie, a teraz, straciła ją z tego samego powodu. Pokręciła głową z niedowierzaniem. Postanowiła jednak, że nie da po sobie poznać, jak bardzo zranił ją wyrok dyrektora. Wyprostowała się i wwierciła wzrok w jego twarz.

– Ile mam czasu ? – odezwała się mocnym głosem, ale w jej oczach błysnęła panika. Poprawiła się na krześle by ukryć zdenerwowanie. Dyrektor pierwszy uciekł spojrzeniem w bok.

– Chciałbym, byś zwolniła pokój jak najszybciej – sięgnął do szuflady, udając, że czegoś w niej szuka.

Akira wydała z siebie dźwięk przypominający jęknięcie, ale mężczyzna chyba tego nie zauważył. I dobrze. Nie chciała by odkrył, co się z nią teraz dzieje. A działo się dużo. Ogarnął ją żal przeplatany, dobrze jej znanym, lodowatym strachem. Przez moment poczuła się jak wtedy, gdy przemocą odebrano jej rodzinny dom. Samotna, przerażona, bez żadnych perspektyw na lepsze jutro. Do oczu napłynęły jej łzy, zamrugała więc kilkakrotnie, żeby je odegnać. Nie – nabrała powietrza -nie mogła pozwolić sobie teraz na chwilę słabości.

– Rozumiem – wydusiła na tyle spokojnie, na ile było ją w tej sytuacji stać – w takim razie wrócę do pokoju się pakować. Chcę wyruszyć jak najszybciej, zanim się ściemni – dodała wstając z krzesła. Nie chciała dłużej być w pobliżu tego człowieka. Nie, kiedy w każdej chwili mogła wybuchnąć tłumionym wciąż płaczem. Dyrektor skinął tylko, zamykając szufladę. Tak jak myślała, nie znalazł tam nic ciekawego. Szybko wstała, podeszła do drzwi i złapała za klamkę, gdy usłyszała przybity głos.

– Aki – odwróciła się, by widzieć jego twarz. Wyglądał, jakby zjadł coś nieświeżego, a teraz męczyła go niestrawność – zgłoś się do kuchni. Dadzą ci tam zapas żywności na kilka dni – spojrzał jej w oczy. Trudno było określić, co chodzi mu po głowie – życzę ci dużo szczęście i… niech Pani Światła ma cię w swojej opiece – dokończył poważniejszym tonem. Tym razem nic nie odpowiedziała, tylko po cichu wyszła z gabinetu.

Przełożony przez dłuższą chwilę wpatrywał się w zamknięte drzwi.

– Nie mogłeś inaczej postąpić – jakaś postać wyłoniła się z cienia narożnego kredensu, pełnego nieposortowanych papierów. Dyrektor spojrzał na jasnowłosego, wysokiego mężczyznę o szlachetnych rysach twarzy – podjąłeś rozsądną decyzję Azmasie. Teraz, kiedy jej moc zaczyna się budzić, znaleźli by ją tu bez problemu. Powinna się przemieszczać. Tak będzie dla niej bezpieczniej. Mój uczeń też został sam. Pamiętaj – wybór należy tylko do nich. W pokoju zaległa niczym nie zmącona cisza.

– Wiem, Xargothcie – strapiony głos przełożonego świadczył o tym, że cała sytuacja była dla niego ciężarem – ale martwię się o dziewczynę. Los nie szczędzi jej przykrości. Przybysz stanął przed biurkiem opierając ręce o krzesło, na którym wcześniej siedziała nastolatka.

– Jestem pewien, że sobie poradzi – mówił z pełnym przekonaniem – zresztą nie będzie sama. Mój chłopak nie da za wygraną i przewróci do góry nogami pół świata, żeby znowu ją zobaczyć. A ja już nie będę mu przeszkadzał. Nadszedł czas by Izmer skrzyżowała ich ścieżki.

– A co z resztą? Z Xanem? – dopytywał się zniecierpliwiony dyrektor.

– Z tego co mi wiadomo są już w drodze. A jeśli chodzi o twojego elfa – chyba nie uważasz, że pozwoli jej odejść bez pożegnania – stwierdził tamten sucho. Przełożony zamilkł. Nie miał już więcej obiekcji. Może oprócz jednej. Odchrząknął.

– Dlaczego nie mogliśmy po prostu ułatwić im sprawy? Postawić przed sobą i wyjaśnić co się dzieje? – to pytanie musiało trapić go już od dłuższego czasu.

– Nie wiem – odrzekł szczerze Xargoth -Takie są zasady, nie my je ustalaliśmy. Uśmiechnął się pocieszająco – Trochę wiary przyjacielu – dodał – Te dzieciaki są silniejsze niż myślisz. Jeszcze nie przegraliśmy tej wojny.

Dyrektor w zamyśleniu pokiwał głową.

– Oby tak było – wyszeptał cicho – bo są naszą jedyną nadzieją.

Reklamy

12 thoughts on “Rozdział 6 „Decyzja”

  1. Megan pisze:

    Biedna Akira, cały czas pod górkę 😦 mam nadzieje. że przyjaciele nie pozwolą żeby tak to się skończyło ! super rozdział… i ta końcówka 🙂

    Polubienie

  2. Anonim pisze:

    kiedy następny rozdział ? 😀

    Polubienie

  3. Alek-sandra pisze:

    Czekaj czekaj to znaczy że Akira znowu spotka się z Kalim?

    Polubienie

  4. Alek-sandra pisze:

    Super rozdział. Życzę weny 🙂

    Polubienie

    • whiteberry133 pisze:

      Dziękuję za miłe słowa – to najlepsza motywacja do dalszej pracy : ) Jeśli chodzi o Kalla i Akirę. Zostali oni rozdzieleni podczas napaści na Eldakar kilka lat wstecz i ich ścieżki jeszcze z powrotem się nie spotkały. Jednak mogę zdradzić, że za jakiś czas z pewnością natkną się na siebie. I to będzie dopiero początek ich wspólnej historii, ale o tym potem… ; ) Na ten moment, Akira ponownie została bez dachu nad głową, a Kall uparcie krąży jej tropem, chcąc za wszelką cenę odnaleźć przyjaciółkę ^_^
      P.s. Wiem, że czytając, można chwilami się pogubić, ale obiecuję, że w trakcie opowiadania wszystko będzie powoli się wyjaśniać… : )
      Serdecznie pozdrawiam!

      Polubienie

  5. Alek-sandra pisze:

    Super że się spotkają. Zazdroszczę Ci talentu do pisania. Mam nadzieję że rozdział pojawi się szybko. Pozdrawiam

    Polubienie

  6. Megan pisze:

    Mam pytanko… czy Xargoth przypadkiem nie uratował Kala? Bo jeśli tak to czemu nie ma go z nim? 😛 Poprosimy następny rozdział 🙂

    Polubienie

    • whiteberry133 pisze:

      Odpowiadając na Twoje pytanie: tak – Xargoth uratował Kalla, który po tym wydarzeniu stał się jego uczniem. Jednak w trakcie ich znajomości wydarzyło się coś, co spowodowało, że Kall odszedł w swoją stronę, dlatego nie podróżują już wspólnie : ) Oczywiście wszystko wyjaśni się w trakcie opowiadania… ^_^ Kolejny rozdział już wkrótce : )
      Serdecznie pozdrawiam!

      Polubienie

  7. Merenwen pisze:

    Twój blog i nasz zupełnie różne a jednak łączy je nadzieja 😉 Mam nadzieję, że jeszcze drogi Kalla i Aki się skrzyżują, bo troszkę zaczynam za nim tęsknić ;( Co do dyrektora i Xargotha – nie sądziłam, ze podejmują niektóre decyzje razem 😉 I Akira 😉 Wierzę, że los i przeznaczenie zdejmą ciężar z jej ramion 😉 Wierzę w tę dziewczynę 😉 /M.

    Polubienie

    • whiteberry133 pisze:

      Zgadzam się z tą nadzieją ; ) Zarówno Wasza Nireti, jak i moja Aki, mają przed sobą bardzo trudne zadanie. Myślę jednak, że obie bohaterki doskonale sobie z tym poradzą, tylko potrzebują trochę czasu i wiary w ich siłę 😉 Jeśli chodzi o Kalla i Akirę – bardzo tęsknię za momentem, kiedy będę mogła skrzyżować ich ścieżki, co oczywiście jest nieuniknione : ) I wydaje mi się, że wtedy również Kall będzie miał trudny orzech do zgryzienia ^_^ W końcu trzeba trochę pomęczyć naszych bohaterów ; ) Jeśli chodzi o dyrektora oraz Xargotha – wiele ich łączy z głównymi postaciami, co z pewnością ujawni się, w którymś momencie opowiadania : )
      Serdecznie pozdrawiam i jednocześnie czekam na dalsze losy Nireti i Cryspina!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s